hcv.mine.pl - Forum o tematyce HCV i HBV Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przesunięty przez: martan
2011-04-15, 08:11
NAJWAŻNIEJSZA PSYCHIKA
martaa22 


Dołączyła: 22 Lip 2010
Posty: 17
Wysłany: 2011-09-27, 13:34   

Hej :)
Za mną 3 miesiące leczenia. 3 pierwsze zastrzyki były okropne, nie mogłam się ruszyć gorączka 40 stopni i ogólnie słabe samopoczucie. Jest o wiele lepiej, praktycznie teraz nie czuje, że miałam zastrzyk. Wyniki krwi troszku słabe, walcze z anemią.. ciągłe zmęczenie, senność, ale nie jest źle ;) Dzisiaj wizyta, nie wykryto wirusa, leczenie działa :) To moja pierwsza bitwa z wiruskiem. Jestem bardzo zadowolona, że po 3 miesiącach już go nie wykryto. Ale możliwe jest, że znowu się pojawi tak? To, że teraz go już nie wykryto nie oznaczana, że na pewno go już nie ma na dobre?
Cały czas do przodu, wiara i pozytywne myślenie ! ;)
Pozdrawiam
 
     
mayones23 


Pomógł: 8 razy
Wiek: 27
Dołączył: 25 Sty 2009
Posty: 398
Skąd: ok. Sieradza
Wysłany: 2011-09-28, 19:27   

martaa22 napisał/a:
Ale możliwe jest, że znowu się pojawi tak? To, że teraz go już nie wykryto nie oznaczana, że na pewno go już nie ma na dobre?
No niestety tak to wygląda, ale zrób tak, jak ja. Gdy byłen na "Twoim miejscu" wmawiałem sobie, ze skoro teraz jest"-" to potem moze być tylko lepiej, no i się udało;)

3mam kciuki:)
_________________
Jeśli nie masz po co żyć- żyj na złość innym;)
 
     
martaa22 


Dołączyła: 22 Lip 2010
Posty: 17
Wysłany: 2011-10-01, 01:40   

Tak też będę sobie wmawiała ;) Dziękuje
 
     
aneczka60 


Dołączyła: 29 Wrz 2010
Posty: 27
Skąd: kuj-pom
Wysłany: 2011-10-10, 17:28   

Odebrałam wyniki po roku -jest minus! Mayones jest nadzieja na całkowite minus za pół roku? A jak wyglada wykrywalność podczas badania krwi w szpitalu przed zabiegiem? idę teraz do szpitala i strasznie boję sie tego ogromnego czerwonego C na karcie przy łóżku...

[ Dodano: 2011-10-10, 18:29 ]
Odebrałam wyniki po roku -jest minus! Mayones jest nadzieja na całkowite minus za pół roku? A jak wyglada wykrywalność podczas badania krwi w szpitalu przed zabiegiem? idę teraz do szpitala i strasznie boję sie tego ogromnego czerwonego C na karcie przy łóżku...
_________________
A przecież chce się żyć...
 
     
ButterflyEffect 


Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 07 Wrz 2009
Posty: 976
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-10-10, 17:35   

aneczka60 napisał/a:
A jak wyglada wykrywalność podczas badania krwi w szpitalu przed zabiegiem
Po pierwsze to pytają na co jesteś chora, po drugie wypełniasz ankietę, a po trzecie robią testy anty-hcv. Więc i tak będą wiedzieli, ze miałam hcv i tak.
aneczka60 napisał/a:
strasznie boję sie tego ogromnego czerwonego C na karcie przy łóżku...
Nic takiego nie będzie, to jest wbrew prawu.
Na wypisie ze szpitala będziesz miała zaznaczone, że anty-hcv wyszedł dodatni.
aneczka60 napisał/a:
jest nadzieja na całkowite minus za pół roku?
Nadzieja jest zawsze :) Mi akurat się nie udało.
_________________
'..muszę to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę...'
 
     
aneczka60 


Dołączyła: 29 Wrz 2010
Posty: 27
Skąd: kuj-pom
Wysłany: 2011-10-11, 20:10   

ButterflyEffect napisał/a:
Nadzieja jest zawsze :) Mi akurat się nie udało.

Bardzo mi przykro... :-( i co dalej? Właczą nowy lek? Mi lekarz powiedział w Bydgoszczy, ze jak nie zadziała to mam szanse ale z nimi to nigdy nie wiadomo.
ButterflyEffect napisał/a:
Nic takiego nie będzie, to jest wbrew prawu.
Na wypisie ze szpitala będziesz miała zaznaczone, że anty-hcv wyszedł dodatni.

i tu się mylisz. Jak byłam w szpitalu podczas operacji na woreczek, to wówczas mi wykryli hcv, I pierwsze co zrobiły pielęgniarki to wymalowały to wielkie C na mojej karcie... ja sama nie wiedziałm co to jest, a one mi nie chciały żadnych informacji udzielić. Teraz jak byłam ze skierowaniem ustalić termin, to do momentu gdy nic nie mówiłam były bardzo miłe, a jak tylko powiedziałam, że jestem po leczeniu stały się sztywne i oschłe. Cóż-życie....
_________________
A przecież chce się żyć...
 
     
ButterflyEffect 


Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 07 Wrz 2009
Posty: 976
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-10-12, 09:53   

aneczka60 napisał/a:
i co dalej? Właczą nowy lek
Chcieliby, ale na razie nie mają telapreviru. Nie testują też nowych leków, aczkolwiek prowadzą rozmowy na ten temat. Pod koniec listopada mam wizytę, zobaczę czy się coś ruszyło, ale wątpię.
Prawda jest taka, że teraz dłuuuugo będę trwać w zawieszeniu. Zwlaszcza, ze oni się opierają na wynikach ALT, a ten wynosi u mnie ostatnio 28, czyli książkowo. A jak wiadomo, próby wątrobowe często nie odzwierciedlają stanu wątroby.

aneczka60 napisał/a:
I pierwsze co zrobiły pielęgniarki to wymalowały to wielkie C na mojej karcie...
Złożyłabym skargę do dyrektora szpitala, nawet teraz. Nie wolno robić czegoś takiego.
_________________
'..muszę to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę...'
 
     
halszka 


Wiek: 46
Dołączyła: 19 Maj 2010
Posty: 19
Skąd: Bozen/Jelenia Góra
Wysłany: 2011-10-22, 10:34   

Ja również miałam wielkiego pietra przed pierwszym zastrzykiem.Poszłam nawet na chorobowe,bo bałam się iść do pracy nie wiedząc jak zareaguję;-).Mój facet był ze mną przez 4 dni z przerwami na pracowanie.Poza bólem głowy i niewielką temperaturą w pierwszy dzień nic się nie działo,no ale ja byłam trochę podziębiona więc głowy nie dam że to reakcja na zastrzyk!Sama naczytałam się w sieci wszystkiego o wirusie,leczeniu i o tym jak pacjenci reagują!Myślę,że najważniejsza jest jednak psychika.Ja nastawiłam się na koniec świata i nic takiego się nie wydarzyło;-),no ale u mnie w życiu zawsze tak było,że jakoś na odwrót;-).Jestem dopiero po drugim zastrzyku,więc nie będę się tu wymądrzać,bo wszystko jeszcze przede mną!Czepiłam się jednej rzeczy,mianowicie moja pielęgniarka powiedziała mi,że jest gro pacjentów po których terapia jak po kaczce spływa.Postawiłam sobie za cel dołączyć do tej właśnie grupy;-)!!!
Włosami nie przejmuję się,jak zaczną strasznie wypadać zetnę na jeża!Skórę zaczęłam już przed leczeniem nawilżać.Zamawiam w aptece maść z ureą i wszystkie balsamy do ciała powinny zawierać na jak najwyższym miejscu w składzie właśnie ureę!Bardziej panikowałam przed wystarowaniem,teraz idę za ciosem;-)
Tobie życzę siły,pogody ducha i lużniejszego podejścia do leczenia!
_________________
"Kiedy mi smutno,duszno i ciemno-uśmiechnij się nade mną..."
 
 
     
aneczka60 


Dołączyła: 29 Wrz 2010
Posty: 27
Skąd: kuj-pom
Wysłany: 2011-11-24, 22:18   

Witam po długiej przerwie... Odebrałam we wrześniu HCV RNA na koniec rocznego leczenia i był -, teraz byłam w szpitalu i po badaniach przeciwciała anty-HCV wyszło 10,36 czyli + :-( Czy to znaczy, że znowu wrócił? Słyszałam że w krwi zostaje slad do końca życia ale czy to ma jakieś odzwierciedlenie w autentyczności wyników? Jakie badanie jest wiarygodniejsze? Ja w marcu mam drugie badanie potwierdzające HCV RNA i do tego czasu zeświruje jak nie będę wiedziała... pomózcie. :roll:
_________________
A przecież chce się żyć...
 
     
martan 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Cze 2010
Posty: 481
Wysłany: 2011-11-24, 22:31   

Obecność przeciwciał po wyleczeniu może się utrzymywać do końca życia. Nie denerwuj się jest to normalne że masz anty HCV +

Wiarygodnym badaniem jest RNA. Czekaj na ten wynik w marcu jest on o wiele ważniejszy.
_________________
"Nic nie zrozumiał, kto sam nie zrozumiał" Gernier Freres
 
     
aneczka60 


Dołączyła: 29 Wrz 2010
Posty: 27
Skąd: kuj-pom
Wysłany: 2011-11-25, 11:27   

Dzieki za szybką odpowiedź! Cos mi kołatało w głowie, ale chciałam sie upewnić. Poza tym utwierdziłam się w tym, jak niską wiedzę ogólnomedyczna prezentuja poszczególni przedstawiciele służby zdrowia.(ale to skomplikowałam). Krótko mówiąc byłam ostatnio na ginekologi jako kandydatka do operacji. Podczas "zameldowania" w szpitalu po pytaniu o choroby, grzecznie wydeklamowałam ,ze miałam Hcv, Pani najpierw zrobiła duże oczy a potem zapytała czy miałam czy mam bo z tego sie nie mozna wyleczyć.Zabrałam całą dokumentacje medyczną więc mogłam przedstawić wynik z 09 HCV RNA-. No i zaczęło sie bo hcv podczas badań krwi +. Tłumaczyłam , próbowałam udowadniać, to usłyszałam że jak jest + to jest +. W zwiazku z tym mogłam wykorzystać następna rzecz, którą dzięki wam sie dowiedziałam, że nikt nie ma prawa gęby sobie wycierać tym na co choruję. :mrgreen: Jestem wam za to bardzo wdzięczna i dzięki,że jesteście ;-) Otóż siostra oddziałowa przyszła mnie dzień przed operacją poinformować, że skoro jestem chora na "to" HCV to będę operowana na końcu. Oczywiście przy tym była obecna cała ekipa z pokoju + ich rodziny.Zrobiłam taka awanturę, że pani oddziałowa przepraszała mnie prawie na kolanach, prosiła o wybaczenie i zrozumienie swojej głupoty,ordynator usprawiedliwiał oddziałową i obiecał mi wyjatkowe traktowanie itp, Jednak mozna walczyć o swoje :-D , ale to wiem dzięki Wam. ;-) !!!!!!Nawet nie wiecie jak często pomagacie.
_________________
A przecież chce się żyć...
 
     
martan 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Cze 2010
Posty: 481
Wysłany: 2011-11-25, 12:24   

A najbardziej kuriozalne jest to w tych sytuacjach, że "sprawcy" choroby jeszcze Cię pogrążają i poniżają.

Zgadzam się całkowicie że wiedza na temat HCV wśród przedstawicieli służby zdrowia jest naprawdę niewielka. Ja znam osoby z tego środowiska które się nie leczą, chociaż mają świadomość zarażenia HCV, ponieważ uwaga : mają transaminazy w normie. Próba wytłumaczenie że to jeszcze o niczym nie świadczy, spełzła na niczym . Ich sprawa, ich życie :-)
_________________
"Nic nie zrozumiał, kto sam nie zrozumiał" Gernier Freres
 
     
Terris


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 219
Wysłany: 2012-01-23, 20:33   

Już mi się nie chce biegać po specjalistach po kolejne zaświadczenia o "braku przeciwskazań do leczenia" czy wy tez tak musieliście?. Ogólnie chyba jakaś chandra mnie dopadła - nikt tu http://hcv.mine.pl/viewtopic.php?p=8914#8914 nie zagląda a ja naprawdę nie wiem co robić. :-(
 
     
Dobry Duch 


Wiek: 33
Dołączyła: 17 Wrz 2011
Posty: 46
Wysłany: 2012-01-31, 21:24   

tak wiedza środowiska medycznego jest mała... prawie zawsze jak badam sobie krew czy jestem u lekarza pierwszego kontaktu to pytają o to z taką ciekawością, jakby to była rzadka genetyczna choroba :) Dziś lekarka pierwszego kontaktu zapytała mnie jak się zaraziła, czy przy zabiegu u dentysty? Ale staram się jasno i rzetelnie informować dla tak zwanego dobra wspólnego. Oczywiście, jak ktoś mnie źle potraktuję to będę walczyć o swoje prawa, ale przez prawie pół roku jeszcze mi się to nie zdarzyło...
 
     
rasze


Dołączył: 07 Mar 2012
Posty: 6
Wysłany: 2012-03-08, 20:01   

Takie stwierdzenie to dość spore uogólnienie. O ile jeszcze 7-10 lat temu ta wiedza rzeczywiście była na kiepskim poziomie, sam przed kilkoma laty usłyszałem od "specjalisty" że moja choroba to wyrok, to sądzę że teraz jest z tym zdecydowanie lepiej. Działania Polskiej Grupy HCV, wiele stron poświęconych HCV i no i w programie nauczania tez sporo się zmieniło. Pamietam kilka programów w tv, min u Ewy Drzyzgi, w Interwencji polsatowskiej. Sporo pojawiło się informacji w prasie. Myślę że nie jest tak źle.

A jeśli chodzi o temat... Tak, psychika jest super ważna, jestem w trakcie drugiej kuracji i mam lepsze i gorsze dni. Staram sie jednak za dużo nie myśleć o tym co się ze mną dzieje, czy leczenie przyniesie pożądane skutki... Organizuję sobie tak dzień aby na głupie myśli nie pozostało wiele czasu :-) ))
_________________
Zapraszam na http://wzwc.blogspot.com/
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.

Skup, sprzedaż palet - Tynki, wylewki maszynowe - Psychoterapia, Psycholog Kraków